Tegoroczny Maraton Warszawski przyniósł zarówno imponujące rekordy, jak i wyniki, które zaskoczyły kibiców. Kto sięgnął po zwycięstwo, a komu udało się pokonać faworytów? W artykule przyglądam się najważniejszym rozstrzygnięciom biegu, wyróżniającym się występom i chwilom, które na długo zapadną w pamięć uczestników oraz widzów. A skoro o tym mówimy, Sprawdź, jak reagować na ból kolana podczas biegu.
- 42. Maraton Warszawski odbył się 27 września 2020 roku w deszczu i silnym wietrze.
- Biegacz po starcie na 100 km ukończył maraton na trzecim miejscu.
- Wynik 2:24:43 był jego rekordem życiowym.
- Mimo skręconej kostki na 39. kilometrze dotarł do mety.
- O czołowych lokatach przesądziły atak po 30. kilometrze i późniejsze kryzysy rywali.
42. Maraton Warszawski odbył się 27 września 2020 roku przy temperaturze około 11°C, w deszczu i silnym wietrze. Zawodnicy pokonali trasę złożoną z ośmiu pięciokilometrowych pętli w centrum stolicy i aż 17 nawrotek. Start znajdował się na Placu Teatralnym. Z powodu ograniczeń pandemicznych organizatorzy podzielili bieg na cztery serie po około 250 osób; najszybsza ruszyła o 8:00.
Mokra nawierzchnia wymagała ostrożności na zakrętach, choć asfaltowe nawrotki zapewniały dobrą przyczepność. W czołówce biegli m.in. Łukasz Oskierko, Kuba Nowak, Wojtek Kopeć, Paweł Kosek i Bartek Falkowski. Pierwszy kilometr pokonali w 3:30, po czym ustabilizowali tempo w okolicach 3:25 min/km. Pierwsze 10 km zamknęli w 34:19, a półmetek osiągnęli po 1:12:22. Dla autora relacji start był szczególnie wymagający, bo odbył się zaledwie 27 dni po jego debiucie na 100 km, w którym zdobył mistrzostwo Polski.
Skręcona kostka nie odebrała mu rekordu życiowego i podium
Po 30. kilometrze Kuba Nowak przyspieszył, a czołówka rozpadła się na mniejsze grupy. Autor relacji utrzymał własne tempo i na 37. kilometrze awansował na trzecie miejsce. Chwilę później, przy Sądzie Najwyższym, skręcił kostkę, ale mimo bólu dobiegł do mety. Uzyskał czas 2:24:43, średnie tempo 3:26 min/km, rekord życiowy i miejsce na podium. „W tamtej chwili najbardziej zależało mi po prostu na tym, żeby dobiec” — wspominał, opisując trudną końcówkę biegu.
Na wynik złożyły się forma, wytrzymałość, doping kibiców i umiejętność zachowania spokoju mimo deszczu oraz licznych nawrotek. Zawodnik wypił około 0,5 litra wody z glukozą, zjadł ćwierć żelu i spalił około 3000 kcal. Zdobył drugie w karierze podium na tym dystansie i poprawił życiówkę po raz ósmy. Opuchnięta kostka oznaczała prawdopodobnie 2–3 tygodnie przerwy, jednak radość z rekordu i podium przeważyła nad zmęczeniem oraz pogodą.
| Dystans / moment | Wynik | Szczegół |
|---|---|---|
| Meta | 2:24:43 | 3. miejsce, rekord życiowy |
| 29. km | ok. 6 osób | rozerwanie grupy |
| 30. km | 20 s straty | do uciekającej czołówki |
| 37. km | 3. miejsce | wyprzedzenie Kuby Nowaka |
| 39. km | skręcona kostka | finisz mimo urazu |
| Przygotowania | 100 km | 27 dni przed maratonem |
| Regeneracja | 4 dni | do lekkich rozbiegań |
Finisz na podium i rekord życiowy mimo skręconej kostki

Deszcz, porywisty wiatr, śliskie zakręty i 17 nawrotek czekały na zawodników Maratonu Warszawskiego w centrum stolicy. Skoro już dotykamy tego tematu to sprawdź, jak dobrać buty na maraton. Biegacze startowali falami; najszybsza ruszyła o 8:00. Jeden z zawodników miał za sobą debiut na 100 kilometrów i tylko 27 dni na regenerację, dlatego nie wiedział, jak organizm zareaguje na kolejne wyzwanie. Mimo to postawił sobie jasny cel: pobiec mocno i powalczyć o jak najlepszy wynik.
Najpierw biegacze ruszyli spokojnie, a później ustabilizowali tempo w okolicach 3:25 min/km. Zawodnik minął półmetek nieco po 1 godzinie i 12 minutach, zachowując siły dzięki równemu rytmowi. Po 30. kilometrze czołówka przyspieszyła i odskoczyła mu nieco, jednak nie spanikował. Utrzymał własne tempo, a gdy rywale zaczęli słabnąć, stopniowo awansował.
Na 37. kilometrze wyprzedził lidera wcześniejszej ucieczki i objął trzecie miejsce. Biegł lekko, z kadencją do 186 kroków na minutę, więc finisz zapowiadał się obiecująco. Jednak na 39. kilometrze źle postawił stopę przy krawężniku i skręcił kostkę. Ból był silny, ale nie uniemożliwił mu biegu. Imponujące, jak wiele potrafił z siebie wykrzesać w tej chwili.
Ból nie odebrał mu miejsca wśród najlepszych

Na ostatnich kilometrach biegł ostrożniej i unikał gwałtownych zrywów, ale nadal utrzymywał imponujące tempo. Nie zatrzymały go ani bolesne zakręty, ani kałuża. Na mecie zegar wskazał 2:24:43: nowy rekord życiowy i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Średnie tempo wyniosło około 3:26 min/km. Wynik zaskoczył zawodnika, który przed startem liczył na czas między 2:25 a 2:26.

Podium przyniosło radość, choć kostka bolała i szybko puchła. Po kontroli antydopingowej zawodnik pojawił się kilka godzin później na dekoracji, gdzie otrzymał statuetkę, obraz i nagrodę finansową. Uraz prawdopodobnie zmusi go do 2–3 tygodni przerwy od biegania, ale nie umniejsza osiągnięcia. Wcześniej zdobył mistrzostwo Polski na 100 kilometrów, więc warszawski maraton stał się kolejnym mocnym akcentem sezonu.

O wyniku przesądziły forma, wytrzymałość i chłodna głowa. Przed startem zawodnik widział więcej zagrożeń niż atutów: krótki odpoczynek po setce, brak treningów w tempie maratońskim oraz trudną, mokrą nawierzchnię. Pomogły mu równe tempo w grupie, doping kibiców i konsekwencja. Skręcona kostka przekreśliła szansę na jeszcze mocniejszy finisz, ale nie odebrała mu podium ani rekordu życiowego.
Jak wyglądała walka o czołowe miejsca po rozerwaniu grupy?
Przez większość maratonu czołowa szóstka biegła razem, utrzymując tempo około 3 min 25 s na kilometr. Na półmetku zegar wskazywał nieco ponad 1 godz. 12 min, więc rywalizacja o wysokie lokaty dopiero nabierała tempa. Wspólna grupa pomagała oszczędzać siły, choć zawodnicy rzadko korzystali z osłony prowadzących.
Około 29.–30. kilometra Kuba Nowak przyspieszył do tempa bliskiego 3 min 15 s na kilometr. Ruszyli za nim Paweł Kosek, Łukasz Oskierko i Wojtek Kopeć, a reszta grupy musiała znaleźć własny rytm. Nie od razu podjąłem pogoń — zabrakło mi zdecydowania i straciłem kontakt z czołową czwórką.
Skręcona kostka nie odebrała mi podium i życiówki
Na kolejnych kilometrach rywale zaczęli odczuwać skutki mocnego zrywu. Gdy Wojtek osłabł, awansowałem na czwarte miejsce, a następnie dogoniłem Kubę w okolicach 37. kilometra i wysunąłem się na podium. Powiększając przewagę nad zawodnikami za mną, korzystałem z dopingu kibiców na pętlowej trasie.
W decydującej fazie biegu wydarzyło się kilka ważnych rzeczy:
- Kuba Nowak przyspieszył około 29.–30. kilometra.
- Dogoniłem Kubę w okolicach 37. kilometra i awansowałem na podium.
- Na 39. kilometrze skręciłem kostkę, ale utrzymałem tempo.
- Ukończyłem bieg na trzecim miejscu z rekordem życiowym 2 godz. 24 min 43 s.
Na 39. kilometrze skręciłem kostkę, ale mimo bólu utrzymałem tempo i zająłem trzecie miejsce z rekordem życiowym 2 godz. 24 min 43 s. Adrenalina zagłuszyła wtedy rozsądek. O wyniku przesądziła seria zmian: ucieczka liderów, ich kryzysy i moje cierpliwe odrabianie strat.
Maraton wymaga nie tylko siły, lecz także cierpliwości i umiejętności reagowania na zmieniające się tempo rywali. Czasem o podium decyduje wytrwałość w najtrudniejszych chwilach.
Ciekawostka: decydujący atak nastąpił dopiero około 30. kilometra — w maratonie nawet po ponad dwóch godzinach biegu czołówka może jeszcze zmienić się wskutek jednego mocnego przyspieszenia.
Setka, krótka regeneracja i siła mentalna: kulisy przygotowań do maratonu
Przygotowanie do maratonu po biegu na 100 km wymaga oceny regeneracji, dopasowania treningu i taktyki oraz uważności na trasie.
- Oceń regenerację po setce. Nie zakładaj, że po 2–3 tygodniach organizm w pełni odpocznie. Obserwuj samopoczucie i reakcję na lekkie biegi. Autor wrócił do spokojnego biegania cztery dni po zawodach, bo miał dobre tętno, ale wiedział, że tak krótki odpoczynek nie wystarczy do pełnej regeneracji.
- Dostosuj trening do czasu, który pozostał. Jeśli do maratonu został tydzień, nie nadrabiaj zaległości mocnymi treningami. Po ponad dwóch miesiącach bez tempa maratońskiego autor wykonał trzy szybsze biegi po 12 km, zamiast ryzykownie szlifować formę. Dwa tygodnie przed startem pobiegł też maraton treningowo, pełniąc rolę pacemakera.
- Uwzględnij warunki, ale nie pozwól im dyktować nastawienia. Weź pod uwagę grupę biegową, chłód, śliską nawierzchnię, nawroty, deszcz, wiatr i krótki czas regeneracji. Taka analiza pomaga w przygotowaniu, jednak nie przesądza o wyniku — nie da się dokładnie zmierzyć wpływu każdego czynnika ani przewidzieć jego skutków.
- Ustal taktykę, którą możesz zmienić. Autor planował biec spokojnie do 30. kilometra, a potem stopniowo przyspieszać, zależnie od zapasu energii. Biegnąc w grupie, trzymaj własny rytm i nie reaguj odruchowo na zrywy rywali. Przyspieszenie do około 3:15 min/km może dużo kosztować, nawet jeśli początkowo wydaje się możliwe.
- Uważaj na pętle i nawroty. Na mokrej trasie najpierw sprawdź przyczepność, a nawroty pokonuj spokojnie; szybkie zakręty bierz szerzej. Częste hamowanie zabiera sekundy, a zmęczenie zwiększa ryzyko błędu. Pod koniec biegu autor potknął się o krawężnik i skręcił kostkę, dlatego omijaj przeszkody i niepotrzebnie nie zbiegaj do krawędzi jezdni.
- Buduj pewność na faktach. Zamiast zagłuszać wątpliwości pustymi deklaracjami, oprzyj nastawienie na wykonanym treningu, doświadczeniu i realistycznej ocenie możliwości. Potem skup się na wykorzystaniu zgromadzonego potencjału. Kibice i grupa biegowa mogą pomóc utrzymać koncentrację, zwłaszcza w kryzysie.











