Rekord Polski w maratonie to wynik, który wymaga wyjątkowego talentu, żelaznej dyscypliny i wielu godzin treningu. Kto go ustanowił i jaki czas osiągnął? W tym artykule przyglądam się rekordowemu biegowi oraz drodze, która doprowadziła do tego osiągnięcia.
- Rekord Polski ustanowił Henryk Szost.
- 4 marca 2012 roku w Lake Biwa uzyskał czas 2:07:39.
- Poprawił poprzedni rekord o 1 minutę i 44 sekundy.
- Rekord utrzymał się przez dziewięć lat.
- Na igrzyskach w Londynie zajął 9. miejsce, najlepsze wśród Europejczyków.
- Karierę zakończył oficjalnie w maju 2024 roku.

4 marca 2012 roku Henryk Szost przebiegł maraton Lake Biwa w japońskim Ōtsu w 2:07:39 i ustanowił rekord Polski. Poprzedni wynik poprawił o 1 minutę i 44 sekundy, kończąc dziewięcioletnie panowanie rekordu. Średnio pokonywał każdy kilometr w około 3 minuty i 2 sekundy przez całe 42,195 km.

Do Japonii przyjechał po mocnym występie we Frankfurcie, gdzie w 2011 roku uzyskał 2:09:39. W Lake Biwa liczył na wynik w okolicach 2:09, więc rekord zaskoczył nawet jego samego. Warunki nie sprzyjały: najpierw wiał lekki wiatr, a od około 7. kilometra mocno padało i doskwierał chłód. Dopiero na 40. kilometrze Szost zauważył, że może pobić rekord.
Odważny bieg dał Polakowi olimpijskie marzenie i 9. miejsce w Londynie

Rekordowy wynik dawał Szostowi nadzieję na udany występ w Londynie. 12 sierpnia 2012 roku zajął tam 9. miejsce — najlepsze spośród Europejczyków. Cztery lata wcześniej, podczas igrzysk w Pekinie, finiszował na 34. pozycji. W Lake Biwa pomogła mu odwaga: gdy około 40 zawodników ruszyło tempem na wynik bliski 2:05, Szost nie chciał zostać z tyłu.
Szost zaczął od biegów narciarskich, górskich i ulicznych. Maratoński debiut zaliczył 15 kwietnia 2007 roku w Dębnie, a rok później zdobył tam mistrzostwo Polski z czasem 2:11:59. W 2010 roku wywalczył złoto wojskowych mistrzostw świata w maratonie, a później zdobył jeszcze trzy tytuły mistrza Polski na tym dystansie. Rekord Lake Biwa pozostaje jednym z najważniejszych osiągnięć jego kariery — wynikiem, który zapisał się w historii polskiego maratonu.
| Fakt | Dane |
|---|---|
| Rekordzista | Henryk Szost |
| Wynik | 2:07:39 |
| Data i miejsce | 4.03.2012 · Ōtsu, Japonia |
| Bieg | Lake Biwa Marathon |
| Poprzedni rekord | 2:08:15 · 2003 |
| Londyn 2012 | 9. miejsce |
| Rekord przetrwał | 9 lat |
Droga Szosta od biegów górskich do maratońskiego rekordu Polski
Lista pokazuje drogę Henryka Szosta od biegów górskich do rekordu Polski w maratonie: rozwój kariery, przygotowania i najważniejsze starty.
- Rozpocznij od wszechstronnego biegania. Szost najpierw biegał na nartach, a później startował w biegach górskich i ulicznych. Górzysty teren rodzinnych stron zbudował jego wytrzymałość. Dlatego dobieraj młodemu zawodnikowi spokojne obciążenia i współpracuj z trenerem, który zna jego możliwości.
- Rozwijaj formę stopniowo i wyciągaj wnioski ze startów. Po medalach mistrzostw Polski w półmaratonie i maratonie Szost zadebiutował na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku, zajmując 34. miejsce. Późniejsze nieukończone biegi i kontuzje pokazały, że talent nie wystarczy. Uwzględniaj więc regenerację i dostosowuj trening do reakcji organizmu.
- Dostosuj plan do zawodnika. Przed rekordowym okresem Szost zmienił trenera na Leonida Szvetsova. Trenował interwały, także długie, i ograniczył kilometraż do około 180 km tygodniowo. Po mocnym akcencie wybierał spokojny dzień, a plan układał zwykle na kilka dni. Dzięki temu mógł reagować na samopoczucie i potrzebę odpoczynku.
- Traktuj obozy i trening na wysokości jako próbę. Szost wiązał wzrost formy m.in. z długim zgrupowaniem w Nowym Meksyku, na wysokości około 1600–1800 m n.p.m. Trenował również w Szklarskiej Porębie, a planował obozy w Sankt Moritz. Nie kopiuj jednak tych warunków bez zastanowienia: zmieniaj obciążenia i obserwuj reakcję organizmu.
- Planuj taktykę maratonu. Szost zamierzał utrzymywać równe, kontrolowane tempo mniej więcej do 30. kilometra i nie forsować początku. Potem obserwował grupę i dostosowywał się do przebiegu wyścigu. Gdy biegacze tworzyli zwartą stawkę, trzymał się jej tempa. Wysiłek oceniał głównie na podstawie samopoczucia i zmęczenia, a nie wskazań urządzeń.
- Wybierz start, który pozwoli sprawdzić przygotowanie. 4 marca 2012 roku w maratonie Lake Biwa w Ōtsu Szost uzyskał 2:07:39 i poprawił dziewięcioletni rekord Polski o około minutę i 44 sekundy. Wcześniej przebiegł maraton we Frankfurcie w 2:09:39 (2011). Do Japonii dotarł ryzykownie, zaledwie trzy dni przed startem, bez typowej aklimatyzacji. Bieg utrudniły intensywny deszcz i chłód. Przygotuj się solidnie, ale nie zakładaj z góry konkretnego wyniku.
- Po rekordzie zachowaj perspektywę i planuj dalszą karierę. Wynik 2:07:39 uczynił Szosta jednym z czołowych europejskich maratończyków. W Londynie zajął dziewiąte miejsce — najlepsze wśród Europejczyków. W kolejnych latach zdobywał medale mistrzostw Polski i startował w maratonach, choć zmagał się też z kontuzjami. Traktuj sukces jako efekt pracy, a nie gwarancję kolejnego rekordu; nie rezygnuj pochopnie z dalszych startów.
Dziewiąte miejsce w Londynie: olimpijski występ rekordzisty Polski
Henryk Szost przyjechał do Londynu jako rekordzista Polski w maratonie i jeden z czołowych europejskich zawodników. W marcu przebiegł maraton w Lake Biwa w 2:07:39, poprawiając krajowy rekord o niemal minutę i 44 sekundy. Ten wynik rozbudził oczekiwania kibiców, ale Szost nie składał obietnic — skupiał się na pracy.
Olimpijski maraton odbył się 12 sierpnia. Szost zajął dziewiąte miejsce, najwyższe spośród Europejczyków, choć przed startem symulacje przewidywały dla niego dwunastą pozycję. O wyniku decydują jednak nie tylko rekordy, lecz także pogoda, samopoczucie i taktyka.
Szost planował utrzymać równe tempo do 30. kilometra, a później obserwować rywali i reagować na ich ruchy. Nie chciał ruszać zbyt szybko ani skupiać się na każdym zakręcie — liczyły się forma i rozsądne decyzje. Warto podziwiać zawodników, którzy potrafią zachować spokój przy tak wysokiej stawce.
Od biegów narciarskich na olimpijską scenę: siła konsekwencji
Do rekordu przyczyniły się przygotowania na wysokości 1600–1800 metrów w Nowym Meksyku. Szost poleciał do Japonii zaledwie trzy dni przed startem, bez długiej aklimatyzacji, a mimo deszczu i chłodu osiągnął życiowy wynik. Jesienią wcześniej przebiegł maraton we Frankfurcie w 2:09:39, potwierdzając wysoką formę.

Jego droga do olimpijskiego sukcesu była trudna. W Pekinie zajął 34. miejsce, a później zmagał się z kontuzjami i nieukończonymi biegami. Karierę zaczynał od biegów narciarskich, następnie rozwijał się w górach i na ulicy. Zdobywał też tytuły mistrza Polski w maratonie, a jako żołnierz Wojska Polskiego łączył sport ze służbą.
Dziewiąte miejsce w Londynie potwierdziło, że Szost potrafi rywalizować z najlepszymi na świecie. Stawiał na własne odczucia, elastyczny trening i cierpliwość, nie zaś na nadmiar technologii czy głośne deklaracje. Jego występ pokazuje, jak konsekwentna praca może zaprowadzić zawodnika od górskich ścieżek na olimpijską scenę.
Ciekawostka: Henryk Szost poprawił rekord Polski w maratonie w Lake Biwa, a zaledwie kilka miesięcy później zajął dziewiąte miejsce na igrzyskach w Londynie — najwyższe spośród europejskich zawodników.
Rekord, który przetrwał dziewięć lat: jak Szost zapisał się w historii maratonu
Rekord Henryka Szosta przetrwał dziewięć lat i stał się ważnym punktem odniesienia dla polskiego maratonu. W marcu, podczas Maratonu Lake Biwa w Ōtsu, Polak uzyskał czas 2:07:39, poprawiając krajowy rekord o minutę i 44 sekundy. Wcześniej najlepszy wynik wśród kobiet należał do Małgorzaty Sobańskiej — 2:26:08. Rezultat Szosta wyznaczył nowy poziom w polskim maratonie.
Urodzony w Krynicy-Zdroju Szost zaczynał od biegów narciarskich, a później startował w biegach górskich. Maratoński debiut zaliczył w Dębnie w 2007 roku, gdzie zdobył srebrny medal mistrzostw Polski. Rok później wygrał krajowe mistrzostwa z czasem 2:11:59 i zajął 34. miejsce na igrzyskach w Pekinie. W 2010 roku zdobył złoto wojskowych mistrzostw świata w maratonie, a w kolejnym sezonie uzyskał we Frankfurcie 2:09:39. Za ten wynik European Athletics przyznało mu tytuł lekkoatlety października.
Rekordowy bieg poprzedziły mocna forma i odważne przygotowania. Szost trenował na wysokości 1600–1800 metrów w górach Nowego Meksyku, a do Japonii przyleciał zaledwie trzy dni przed startem. Lake Biwa przywitało go deszczem, chłodem i wiatrem. Po przekroczeniu mety zawodnik padł z wyczerpania, drżał z zimna i ogrzewał się pod kocami. Za rekordem stały więc nie tylko forma, lecz także spokój i konsekwencja w rozegraniu biegu.
Od górskich tras Muszyny do olimpijskiej czołówki
Podczas igrzysk w Londynie Szost zajął dziewiąte miejsce i był najlepszym Europejczykiem. Rekordowy wynik sprawił, że przed startem zaliczano go do kandydatów do wysokiej lokaty, choć wiele zależało od pogody, rywali i dyspozycji dnia. Szost planował biec równo przez pierwsze 30 kilometrów, a potem reagować na ruchy grupy. Zamiast od początku narzucać mordercze tempo, wolał obserwować przeciwników.
Szost zdobył sześć złotych medali mistrzostw Polski: dwa na 5000 metrów, jeden w półmaratonie i trzy w maratonie. Dołożył do nich siedem srebrnych krążków oraz brąz w biegach przełajowych. Po kontuzji nie ukończył Orlen Warsaw Marathon w 2013 roku, ale pod koniec sezonu zajął czwarte miejsce w Fukuoce z czasem 2:09:39. W 2016 roku wystąpił na igrzyskach w Rio, a karierę zakończył oficjalnie podczas jubileuszowego, pięćdziesiątego Maratonu Dębno w maju 2024 roku.
Bieganie traktował jak pracę, a zamiast zegarków i pulsometrów często wybierał ocenę własnego samopoczucia. W rozwoju pomogli mu trenerzy: Andrzej Gacek, który zachęcił go do sportu, oraz Leonid Shvetsov, z którym przygotowywał się do rekordowego startu. Dziewięć lat z krajowym rekordem to nie tylko wynik w tabeli, lecz także ślad drogi od górskich tras Muszyny do olimpijskiej czołówki i dowód, że cierpliwa praca przynosi trwałe efekty.
Ciekawostka: Henryk Szost poprawił rekord Polski w maratonie o 1 minutę i 44 sekundy, biegnąc w deszczowej i wietrznej pogodzie — do mety dotarł tak wyczerpany, że musiał ogrzewać się pod kocami.










